Wskaźniki epidemiczne z coraz większym wpływem na funkcjonowanie turystyki wyjazdowej

0
128

Obecny popyt w turystyce wyjazdowej jest w największej mierze wyznaczany przez poglądy ogółu potencjalnych turystów na stan bieżący i przyszły rozwój sytuacji w zakresie tempa rozprzestrzeniania się koronawirusa. Mniejsze znaczenie odgrywają na razie nastroje konsumenckie i stan portfela, gdyż stosunkowo nieduża liczba ludzi kupujących wycieczki jest już zdecydowana na wyjazd i zwykle nie ma istotnych ograniczeń finansowych w tym względzie, tym bardziej, że  wyjazdy są obecnie najczęściej mniej kosztowne niż przed rokiem.

Niestety w tym względzie sytuacja wydaje się systematycznie zmieniać dla turystów na coraz mniej korzystną. I nie chodzi tu wyłącznie o ryzyko epidemiczne zwiększające się obecnie w większości krajów do których udają się turyści, ale również o coraz bardziej dokuczliwy czynnik decyzji administracyjnych ograniczających lub wstrzymujących ruch lotniczy na poszczególnych kierunkach. Powoduje to bardzo znaczny wzrost niepewności wśród osób wyjeżdżających na wypoczynek odnośnie wolnego od problemów powrotu z wakacji i ewentualnej konieczności odbycia po nim stosownej kwarantanny.

Sytuacje takie można starać się przewidzieć, gdyż wydają się być jasne kryteria, które pozwalają wyodrębnić kraje o dużym ryzyku podjęcia decyzji o czasowym objęciu zakazem lotów. Często jest to kryterium przekroczenia liczby 50 zakażeń na 100 tysięcy mieszkańców w okresie kolejnych 14 dni. Przekładając to na stosowane przez nas wizualizacje dotyczące wskaźników tygodniowej liczby nowych zachorowań na milion mieszkańców stanowi to przekroczenie przez sumę dwóch kolejnych wskaźników liczby 500.

Reklama

W praktyce oznacza to, że kraj dla którego wskaźnik w danym tygodniu przekracza liczbę 200  i jednocześnie znajduje się w wyraźnym trendzie wzrostowym wskaźnika, stanowi ryzyko przekroczenia po kolejnym tygodniu sumy 500, która potencjalnie kwalifikuje go do objęcia czasowym zakazem ruchu lotniczego. Takim, a nawet jeszcze większym ryzykiem obarczone są kraje o wskaźniku przekraczającym 300, w których nie ujawnił się jeszcze wyraźny trend jego spadku i w związku z czym ryzyko przekroczenia dwutygodniowej sumy 500 jest bardzo wysokie.

Niektóre decyzje należałoby podejmować bardziej rozważnie …

Niestety przy podejmowaniu tego typu decyzji często nie bierze się pod uwagę zróżnicowania sytuacji epidemicznej w poszczególnych regionach danego kraju, która może wykazywać znaczne różnice. Nierzadko jest ona znacznie niższa w rejonach nadmorskich i na wyspach niż w obszarze tzw. interioru.

Ostatnio również na wielu hiszpańskich wyspach nastąpił znaczny wzrost średnich wskaźników epidemicznych, co nie musi jednak wcale oznaczać proporcjonalnego wzrostu ryzyka zainfekowania w rejonach stricte turystycznych. Warto pamiętać, że do większości zakażeń dochodzi w większych ośrodkach miejskich, które często dominują pod względem liczby ludności na turystycznych wyspach. I tak na Majorce liczącej 860 tysięcy mieszkańców blisko połowa (ponad 400 tysięcy) zamieszkuje stolicę wyspy i Balearów, którą jest Palma de Mallorca.

Na Gran Canarii przy ogólnej liczbie mieszkańców prawie 850 tysięcy, jej stolicę Las Palmas de Gran Canaria zamieszkuje ponad 380 tysięcy ludzi, a cały zespół miejski liczy 765 tysięcy, czyli 90 procent wszystkich mieszkańców wyspy. Zupełnie inna koncentracja występuje w obszarach nadmorskich i hotelach gdzie rzeczywiście przebywają turyści. Jeszcze mniejsza jest koncentracja wypoczywających na pozbawionych większych ośrodków miejskich wyspach Lanzarote i Fuerteventurze.

W rezultacie ryzyko złapania wirusa w ośrodkach hotelowych, zawłaszcza tych rozmieszczonych na większych przestrzeniach i w regionach mniej zurbanizowanych może być znacznie niższe, choć brakuje precyzyjnych danych, które pozwoliłyby je wiarygodnie i z zadowalającą dokładnością oszacować.

Okres przyspieszenia tempa rozprzestrzeniania się koronawirusa powoduje znacznie szybsze niż wcześniej zmiany sytuacji epidemicznej, a tym samym oddziałuje na rosnący dyskomfort turystów, którzy nie mogą być pewni, czy zarezerwowane przez nich wyjazdy będą mogły być zrealizowane. Nie sprzyja to zakupom wycieczek i jest kolejnym czynnikiem, który przyczynia się do osłabienia i tak mniej korzystnego niż przewidywano sezonu lato 2020.

Tego typu sytuacje mogą mieć wpływ na podejmowanie decyzji przez turystów również i w przyszłym sezonie letnim, zwłaszcza gdy sytuacja epidemiczna związana z koronawirusem nie zostanie w znaczącym stopniu opanowana.

Źródło: Zespół Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.