Absurdy Hotelowe – takie sytuacje naprawdę mają miejsce!

0
444
Dzieci są najbardziej wdzięcznym gościem, jakiego przyszło mi kiedykolwiek spotkać. Cieszą się z najmniejszego szczegółu i radują każdą chwilą spędzoną w hotelu. Inaczej jest z dorosłymi, których uwagi i sugestie przekraczają jakiekolwiek granice fantazji… Nawet w snach trudno wpaść na pomysły, jakie niejeden rodzic potrafi zaserwować podczas pobytu w hotelu!

Absurdy Hotelowe to nowy projekt, który powstał na bazie doświadczeń zdobytych podczas prowadzenia obiektu hotelowego. W trakcie prowadzenia tego typu działalności spotyka się wielu różnych ludzi oraz wynikają najbardziej niespodziewane sytuacje. Zabawne, dziwne, absurdalne – przedstawiam najciekawsze z nich!

Najbardziej wdzięczny Gość vs zmora hotelarzy

Dzieci to prawdziwie czyste istoty, które nie są zepsute hejtem i agresją panującą często w świecie dorosłych. Właśnie dlatego przyjeżdżają do hotelu, żeby po prostu spędzić czas na zabawie. Jeśli coś im się nie podoba, to mówią to wprost, głośno i zdecydowanie, ale w granicach kultury. Czujemy, że są po prostu szczere, a nie próbują wyładować swojej złości czy nagromadzonej frustracji. I wystarczy, że dany problem rozwiążemy, a wszystko wraca do normy, a czasami wręcz możemy zaskarbić sobie wdzięczność takiego małego Gościa.

Reklama

Inaczej jest z rodzicami. Można odnieść wrażenie, że niektórzy z nich przyjeżdżają do hotelu i z detektywistyczną wnikliwością poszukują jakichkolwiek uchybień obiektu. Inaczej mówiąc – szukają dziury w całym. Zgłaszane pretensje bywają naprawdę surrealistyczne. Oto jedna z takich historii, której sama miałam okazję doświadczyć.

O tym, jak to maskotka „nie beczy”

W prowadzonym przeze mnie hotelu doszło do małej awantury. Okazało się, że rodzic ma problem z… maskotką – naszą owieczką Bacusiem. Dodatkowo rodzic ten zamiast przyjść do recepcji, żeby porozmawiać i zgłosić swoje wątpliwości, wolał wykrzyczeć swoje pretensje wprost w uśmiechniętą twarz maskotki. A  na całą tę scenę musiało patrzeć dziecko.

O co poszło? Okazało się, że problemem jest to, iż Bacuś mówi ludzkim głosem, zamiast beczeć jak owieczka. Oj, obawiam się, że rodzic nie oglądał zbyt wiele bajek… Absurd? Tak, ale przy tym historia, która wydarzyła się naprawdę.

Jak unikać absurdów?

Tutaj niestety nie ma złotego środka, który wystarczy zastosować, aby mieć problem z głowy. Każdy hotelarz musi mieć przede wszystkim świadomość, że do takich absurdalnych sytuacji dojść może – to pierwszy krok do podjęcia skutecznych działań zapobiegawczych. Niezbędna jest dokładna analiza uwzględniająca ten „czynnik ryzyka”, czyli hiperkrytycznych i niekomunikatywnych rodziców. Wprowadzając nową atrakcję lub wdrażając nowe rozwiązanie musimy przemyśleć nie tylko to, jak odbierze je małe dziecko, ale jaka będzie reakcja dorosłych. Warto przygotować się na najczarniejszy scenariusz.

Sztuka komunikacji

Oczywiście i tak wszystkiego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Trzeba umiejętnie rozmawiać z rodzicami i pokazać im, że naprawdę dążymy do rozwiązania wszelkich problemów. Tutaj zresztą chciałabym uświadomić właśnie rodziców, że uwagi oraz niezadowolenie można wyrażać, ale należy to robić z kulturą. To naprawdę nie boli. W hotelu jest sztab ludzi, którzy służą pomocą w każdej sytuacji, ale do ich obowiązków nie należy wysłuchiwanie wyzwisk czy oszczerstw. Zazwyczaj zresztą niesłusznych, ponieważ problem najczęściej wynika z szerszego kontekstu, a nie z błędu tego konkretnego pracownika. Dostrzeżmy w obsłudze hotelu drugiego człowieka.

Ja jako hotelarz namawiam wręcz dorosłych i dzieci, aby wyrażali swoje uwagi, ponieważ dzięki temu wiem, jak poprawić to, co zawodzi w hotelu. Obowiązuje jednak pewna forma komunikacji, w dodatku jej zachowanie zwiększa szanse na skuteczne rozwiązanie zgłaszanych problemów. W końcu nikt nie chce pomagać gburowi. Jeśli nie wiemy jak się odpowiednio zachować, to uczmy się tego po prostu od dzieci.

Autorką tekstu jest Joanna Preisner

Hotelarka z pasji, autorka książki, dekoratorka wnętrz. Przede wszystkim jednak… mama trójki dzieci. Wychowując na co dzień 11 letnią Julkę, 9 letniego Olka oraz 3 letnią Tosię, doskonale poznałam wszystkie uroki macierzyństwa. Czułam więc dumę i radość obserwując rozwój moich urwisów, uroniłam też niejedną łzę z powodu przykrości. Znam dobrze zwyczajne troski każdego rodzica – konieczność wykrzesania z siebie ogromnych pokładów cierpliwości, poranne budzenie i wyprawianie członków rodziny czy wreszcie problemy związane z każdym dłuższym wyjazdem rodzinnym…

Ta ostatnia kwestia oraz osobiste zainteresowania sprawiły, że pewnego dnia w mojej głowie zrodził się wyjątkowy pomysł. To właśnie wtedy powstała idea stworzenia czterogwiazdkowego hotelu dla dzieci, która kilka lat później urzeczywistniła się w postaci Hotelu Bacówka Radawa & SPA****. Hotelu, którego szczegóły i atrakcje wymyślała trójka moich dzieci. Kto mógłby być lepszym konsultantem takiego projektu, jak nie właśnie kreatywne, młode umysły? To dzięki nim powstał obiekt, w którym dzieci się bawią, a rodzice odpoczywają.

Bazując na wiedzy wynikającej z prowadzenia hotelu i własnym doświadczeniu bycia matką, prowadzę niniejszego bloga, na którym zajmuję się standardami panującymi w hotelach dla rodzin. Zbadam każdy zakątek hotelowy i pokażę, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze hotelu na pobyt z dziećmi. Co świadczy o tym, że obiekt jest odpowiednio dostosowany na przyjęcie dzieci? Dlaczego warto wybrać polski ośrodek? O co powinien zadbać hotel, aby ułatwić życie rodzinom planującym podróż? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie na blogu Mama-hotelarz!

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.