Blended czy Single Malt Whisky

0
4371
Czasy się zmieniają, my też zmieniamy się z nimi. Wybieramy coraz szlachetniejsze alkohole. Dojrzewamy do nowych aromatów. Oczekujemy wyraźniejszego smaku, więc sięgamy po single Malty.

Co to oznacza? Czym się różni single malt od blended whisky?

Już sklepy osiedlowe czy dyskonty oferują „uisge beatha”, czyli szkocką wodę życia, za kilkadziesiąt jak i kilkaset złotych. To mogą być Johny Walker Red, Ballantine’s, Glenfiddich 12, Laphroaig 10, Glenmorangie the Original. W sklepach specjalistycznych znajdziemy propozycje za kilka tysięcy złotych, jak 20-letni Glen Garioch czy 30-letni Dalmore. Najdroższe whisky można zdobyć podczas aukcji, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie wydać na butelkę tyle co na nowy samochód klasy premium.

Reklama

Na etykietach whisky znajdziemy najważniejsze informacje, dzięki którym możemy zrozumieć skąd biorą się wspomniane różnice w cenie. To są określenia typu blended, single malt, single cask, wiek, rodzaj beczki, region oraz zawartość alkoholu, często z wyrażeniem „cask strength”. Podziały stały się klarowne 14 lat temu, kiedy przedstawiciele poszczególnych wytwórni oraz Scotch Whisky Association wyróżnili kategorie takie jak wspomniane Blended Scotch Whisky, Single Malt Schotch Whisky, ale również Grain Scotch Whisky, Blended Malt Scotch Whisky oraz Blended Grain Scotch Whisky. W dokumencie zaprezentowano również poszczególne regiony wytwarzania, jak Islay, Speyside, Campbeltown, Lowlands oraz Highlands. Kilka lat później pojawiła się kolejna regulacja, na mocy której szkocka whisky ma dojrzewać wyłącznie w Szkocji.

W pierwszym odcinku o whisky chciałbym zwrócić szczególną uwagę na dwa określenia – Blended oraz Single Malt. Blended whisky to najtańsze propozycje, choć dostępne są również produkty tego typu za kilkaset złotych. Chyba każdy zna takie marki jak Johnny Walker Red Label czy Ballalntine’s. Blended w języku polskim oznacza whisky „mieszaną”. To jest kupaż, połączenie różnych single maltów oraz wielu innych zbożowych whisky, wyprodukowanych niekoniecznie ze słodu jęczmiennego. Minimalny okres leżakowania każdej whisky w tym zestawie wynosi 3 lata. Dostępne są również blendy z oznaczeniami jak 12 YO, co oznacza, że do kompozycji wykorzystano destylaty leżakowane w dębowych beczkach przez co najmniej 12 lat. Niestety, najtańsze blendy leżakują w beczkach, które wcześniej były napełniane częściej niż 3 razy, a to oznacza skromniejszą paletę aromatów i smaków.

Oprócz wieku leżakowania liczy się również sposób destylacji. Tańsze whisky zbożowe wykorzystywane w blendach destylowane są kolumnowo. Destylacja alembikowa typowa dla single maltów jest o wiele droższa, ale zapewnia również szlachetniejszy bukiet trunku.

Za co można pochwalić blended whisky? Oczywiście za cenę, ale tylko jeśli porównujemy taki produkt do propozycji single malt. Wielu blogerów podkreśla, że ceny blended whisky są i tak zbyt wysokie. Blended whisky można pochwalić również za powtarzalność i stabilność profilu. Za tę powtarzalność i dobór mieszanek odpowiadają nosy wybitnych Master Blenderów. Polecam filmy w serwisie Youtube z Richardem Patersonem z wytwórni Whyte and Mackay. Niestety, tańsze blended whisky mogą wydawać się nudne i bez charakteru. Niektóre osoby w ogóle rezygnują z degustacji whisky po jednorazowych przygodach z popularnymi blendami. Szkoda, bo przecież jest jeszcze świat single maltów, które zachwycają aromatem i smakiem. To mogą być nuty od dodatkowego finiszowania, np. w beczkach po porto lub sherry. Na samym początku przygody to niekoniecznie powinny być nuty fenolowe, torfowe, jak w whisky z Islay, np. Ardbeg czy Laphroaig. Rzecz jasna przedstawiłem właśnie doskonałe propozycje, ale dla osób, które są otwarte na jeszcze intensywniejsze i bardzo charakterystyczne aromaty, o których napiszę coś więcej w kolejnych odcinkach.

Jest coś jeszcze. To właśnie dzięki whisky typu single malt odkrywamy nie tylko świat intensywnych aromatów, ale również lokalne tradycje, historie poszczególnych marek. Stajemy się koneserami, pasjonatami tematu, a czasami nawet inwestorami. Zapisujemy się do klubów, wymieniamy się samplami, kupujemy książki, czytamy blogi i oglądamy videoblogi. Już w tej chwili mogę polecić kilka pewnych adresów i wydawnictw. To są blogi Milerpije.pl Tomasza Milera, whiskybynight.wordpress.com, stanowski.it, lubiewhisky.pl, lukloveswhisky.pl oraz vblog Loża Dżentelmenów w serwisie YouTube. To jest również książka Vademecum Whisky Jarosława Urbana, napisana w ten sposób, że nawet abstynenci, osoby, które nigdy nie skosztują whisky, staną się miłośnikami „uisge beatha”.

Autorem tekstu jest Michał Kopeć.

Michał Kopeć (Browarnicy.pl)

16 lat doświadczenia w branży piwnej. Międzynarodowy sędzia piwny BJCP (Beer Judge Certification Program). Sędzia piwny Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Piwowar domowy. Birofil/Bibliofil – kolekcjoner książek o piwie. Od 2004 roku prowadzi szkolenia dotyczące kultury picia piwa, sensoryki oraz warzenia. Współpracuje m.in. z Maciejem Chołdrychem (Piwoznawcy). Realizuje regularne szkolenia w Szynkarnia Wrocław oraz Upojeni Katowice. Organizuje szkolenia dla branży HoReCa (m.in. dla Novotel, Hard Rock Cafe, Marriott, Golden Tulip). Prelegent podczas festiwali piwnych, m.in. Silesia Beer Fest. Prowadzi stronę Browarnicy.pl oraz fanpage Piwo w serwisie Facebook. Autor wielu piosenek o piwie. Od sierpnia felietonista Horeca Business Club.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.