Warszawskie never-ending story, czyli spór o „architektonicznego Gargamela”

0
901
13 grudnia odbyła się rozprawa kończąca batalię toczącą się od przeszło ośmiu lat, w której stronami były miasto stołeczne Warszawa oraz właścicielki My Warsaw Residence, potocznie nazywanej Hotelem Czarny Kot.

Zaczęło się jeszcze w latach 80., kiedy to na ul. Okopowej powstał jednopiętrowy pawilon. Na przestrzeni kolejnych lat właścicielki – Elżbieta Studzińska i jej córka, Katarzyna – rozbudowywały budynek nie posiadając żadnych pozwoleń administracyjnych. Dodatkowo w 2009 roku wygasła im umowa dzierżawy z miastem. To jednak nie przeszkodziło zdeterminowanym kobietom w dalszych pracach budowlanych. Jakby tego było mało, okazało się, że część obiektu znajduje się na działce sąsiada, który w niedalekim czasie planuje wybudować tam… 120-metrowy wieżowiec.

Reklama

Przez ostatnie 8 lat Studzińskie odwoływały się od wszystkich wyroków sądów niższych szczebli, zarządzających wyburzenie hotelu. Na finalnej rozprawie żadna z pań nie pojawiła się, usprawiedliwiając nieobecność chorobą. Nie dotarł także ich pełnomocnik ze względu na inną rozprawę, w której musiał uczestniczyć.

„W tej konkretnej sprawie można przyjąć, że to zabiegi procesowe, aby rozstrzygnięcia zapadły jak najpóźniej” – orzekł sędzia Roman Hauser.

Na mocy postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego, wydanego we czwartek 13 grudnia, budynek zgodnie nazywany przez media „architektonicznym Gargamelem” ma zostać poddany rozbiórce. Wyrok jest ostateczny i nie podlega odwołaniu. Nadzór budowlany ocenił, że prace demontażowe mogą zostać rozpoczęte już w lutym. Szacowany koszt robót to 700 tys. zł.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.