Wakacje 2021 w miejskich hotelach. Jest lepiej niż rok temu

0
258

Podczas tegorocznych wakacji zaobserwowaliśmy wyraźnie wyższe obłożenie niż rok temu. To cieszy, ale droga do osiągnięcia poziomu rezerwacji sprzed pandemii jest jeszcze długa – mówi Joanna Ostrowska, zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele w Krakowie, w skład której wchodzi m.in. Hotel Kossak.

To były już drugie wakacje z rzędu, w trakcie których hotele funkcjonowały w pandemicznej rzeczywistości. I chociaż przez cały czas mogą one przyjmować ograniczoną liczbę gości (aktualny limit to 75 proc. dostępnych pokoi), to lato 2021 roku przyniosło promyk nadziei. Także w przypadku hoteli miejskich, które od samego początku pandemii COVID-19, ze względu na wyraźnie ograniczoną liczbę turystów z zagranicy oraz mniejszą ilość wydarzeń biznesowych i wyjazdów służbowych, są w trudniejszym położeniu niż hotele w górach, nad morzem czy jeziorami.

– Jestem mile zaskoczona średnim obłożeniem, jakie mieliśmy podczas tegorocznych wakacji. To zdecydowanie lepsze wyniki niż rok temu. W lipcu i sierpniu 2021 roku zanotowaliśmy średnie obłożenie na poziomie odpowiednio około 45 i 65 proc. (były też i takie weekendy, kiedy mieliśmy zajęte 100 proc. wszystkich dostępnych pokoi). Na bazie zeszłorocznych doświadczeń spodziewaliśmy się gorszych wyników, bo wówczas ten wskaźnik wynosił po około 25 proc. – mówi Joanna Ostrowska, zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele w Krakowie.

Reklama

Mimo tych optymistycznych informacji droga do normalności jest jeszcze bardzo długa. Z lipcowych danych Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego wynika, że “87 proc. hoteli nie przewiduje osiągnięcia zysku z działalności operacyjnej wcześniej niż na koniec 2022 r., a wyraźnie niekorzystny odsetek hoteli wskazujących na okres późniejszy niż rok 2022 wynosi nadal ponad połowę (51 proc). Ocena powrotu przychodów do poziomu z lat 2018-19 również nie zmieniła się. Nadal jako najbardziej prawdopodobny wskazany został rok 2023: 46 proc. hoteli, ale rok 2024 i późniejsze lata także stanowią istotną część wyników ankiety, bo 34 proc”.

– Trudno mówić o przychodach na poziomie sprzed wybuchu pandemii, ale to i tak jest dobry wynik, który pozwala nam pokryć wszystkie koszty i odłożyć coś na kolejne, bardzo niepewne miesiące – dodaje Joanna Ostrowska.

W przypadku sieci Osti-hotele, podobnie jak w przypadku innych miejskich obiektów, dobre wyniki to zasługa polskich gości.

– Przed pandemią 80 proc. gości stanowili ci z zagranicy. Teraz te proporcje się odwróciły, a Polacy dokonują dziewięć na dziesięć rezerwacji. Gości z zagranicy jest więcej niż kilka miesięcy temu, ale cały czas są to pojedyncze noclegi – mówi zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele, w skład której wchodzi m.in. Hotel Kossak. – Nie spodziewam się, aby ta sytuacja wkrótce się zmieniła, tym bardziej, że loty z Wielkiej Brytanii pozostaną zawieszone co najmniej do końca września – dodaje Joanna Ostrowska.

Sieć Osti-hotele, podobniej jak większość hoteli dysponujących odpowiednią infrastrukturą do obsługi konferencji (dane IGHP mówią o 80 proc. obiektów) otrzymuje zapytania o możliwość organizowania spotkań biznesowych.

– Naszą ofertę kierujemy przede wszystkim do firm zainteresowanych niewielkimi wydarzeniami do 50 osób. We wrześniu kilka z nich – w tym tych międzynarodowych – podtrzymuje chęć organizacji spotkań. Jeżeli chodzi o kolejne miesiące to na razie mamy pojedyncze zapytania – mówi Joanna Ostrowska.

Niepewność to hotelowa codzienność od wielu miesięcy. Decyzje o rezerwacji, zarówno organizatorów wydarzeń, jak i indywidualnych gości, uzależnione są od aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

– Firmy oraz goście indywidualni przyzwyczaili się do tego, że nie ma problemu z rezerwacją w ostatniej chwili. To zupełnie inna sytuacja od tej sprzed pandemii, gdzie w Krakowie – mieście mocno biznesowym i kongresowym – miejsce na wydarzenie rezerwować było trzeba nawet z rocznym wyprzedzeniem. Grafik był tak mocno napięty, że na przykład w przypadku naszych hoteli rezerwacje na miesiąc-półtora przed spotkaniem nie były możliwe, z czym dziś nie ma problemu. Booking window, czyli czas między rezerwacją a przyjazdem do hotelu, skrócił się także mocno w przypadku gości indywidualnych z kilku tygodni do nawet jednego dnia. To ma wpływ zarówno na logistykę, pracę zespołu, a także trudność ze strategicznym planowaniem sprzedaży, bo ceny zmieniają się nawet kilka razy dziennie. Tym samym trudno planować cokolwiek z wyprzedzeniem, tworzyć plany roczne, kiedy nie wiadomo jak będzie wyglądać następny miesiąc – podsumowuje Joanna Ostrowska.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!