Wakacje 2021 w miejskich hotelach. Jest lepiej niż rok temu

0
244

Podczas tegorocznych wakacji zaobserwowaliśmy wyraźnie wyższe obłożenie niż rok temu. To cieszy, ale droga do osiągnięcia poziomu rezerwacji sprzed pandemii jest jeszcze długa – mówi Joanna Ostrowska, zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele w Krakowie, w skład której wchodzi m.in. Hotel Kossak.

To były już drugie wakacje z rzędu, w trakcie których hotele funkcjonowały w pandemicznej rzeczywistości. I chociaż przez cały czas mogą one przyjmować ograniczoną liczbę gości (aktualny limit to 75 proc. dostępnych pokoi), to lato 2021 roku przyniosło promyk nadziei. Także w przypadku hoteli miejskich, które od samego początku pandemii COVID-19, ze względu na wyraźnie ograniczoną liczbę turystów z zagranicy oraz mniejszą ilość wydarzeń biznesowych i wyjazdów służbowych, są w trudniejszym położeniu niż hotele w górach, nad morzem czy jeziorami.

– Jestem mile zaskoczona średnim obłożeniem, jakie mieliśmy podczas tegorocznych wakacji. To zdecydowanie lepsze wyniki niż rok temu. W lipcu i sierpniu 2021 roku zanotowaliśmy średnie obłożenie na poziomie odpowiednio około 45 i 65 proc. (były też i takie weekendy, kiedy mieliśmy zajęte 100 proc. wszystkich dostępnych pokoi). Na bazie zeszłorocznych doświadczeń spodziewaliśmy się gorszych wyników, bo wówczas ten wskaźnik wynosił po około 25 proc. – mówi Joanna Ostrowska, zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele w Krakowie.

Reklama

Mimo tych optymistycznych informacji droga do normalności jest jeszcze bardzo długa. Z lipcowych danych Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego wynika, że “87 proc. hoteli nie przewiduje osiągnięcia zysku z działalności operacyjnej wcześniej niż na koniec 2022 r., a wyraźnie niekorzystny odsetek hoteli wskazujących na okres późniejszy niż rok 2022 wynosi nadal ponad połowę (51 proc). Ocena powrotu przychodów do poziomu z lat 2018-19 również nie zmieniła się. Nadal jako najbardziej prawdopodobny wskazany został rok 2023: 46 proc. hoteli, ale rok 2024 i późniejsze lata także stanowią istotną część wyników ankiety, bo 34 proc”.

– Trudno mówić o przychodach na poziomie sprzed wybuchu pandemii, ale to i tak jest dobry wynik, który pozwala nam pokryć wszystkie koszty i odłożyć coś na kolejne, bardzo niepewne miesiące – dodaje Joanna Ostrowska.

W przypadku sieci Osti-hotele, podobnie jak w przypadku innych miejskich obiektów, dobre wyniki to zasługa polskich gości.

– Przed pandemią 80 proc. gości stanowili ci z zagranicy. Teraz te proporcje się odwróciły, a Polacy dokonują dziewięć na dziesięć rezerwacji. Gości z zagranicy jest więcej niż kilka miesięcy temu, ale cały czas są to pojedyncze noclegi – mówi zarządzająca rodzinną siecią Osti-hotele, w skład której wchodzi m.in. Hotel Kossak. – Nie spodziewam się, aby ta sytuacja wkrótce się zmieniła, tym bardziej, że loty z Wielkiej Brytanii pozostaną zawieszone co najmniej do końca września – dodaje Joanna Ostrowska.

Sieć Osti-hotele, podobniej jak większość hoteli dysponujących odpowiednią infrastrukturą do obsługi konferencji (dane IGHP mówią o 80 proc. obiektów) otrzymuje zapytania o możliwość organizowania spotkań biznesowych.

– Naszą ofertę kierujemy przede wszystkim do firm zainteresowanych niewielkimi wydarzeniami do 50 osób. We wrześniu kilka z nich – w tym tych międzynarodowych – podtrzymuje chęć organizacji spotkań. Jeżeli chodzi o kolejne miesiące to na razie mamy pojedyncze zapytania – mówi Joanna Ostrowska.

Niepewność to hotelowa codzienność od wielu miesięcy. Decyzje o rezerwacji, zarówno organizatorów wydarzeń, jak i indywidualnych gości, uzależnione są od aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

– Firmy oraz goście indywidualni przyzwyczaili się do tego, że nie ma problemu z rezerwacją w ostatniej chwili. To zupełnie inna sytuacja od tej sprzed pandemii, gdzie w Krakowie – mieście mocno biznesowym i kongresowym – miejsce na wydarzenie rezerwować było trzeba nawet z rocznym wyprzedzeniem. Grafik był tak mocno napięty, że na przykład w przypadku naszych hoteli rezerwacje na miesiąc-półtora przed spotkaniem nie były możliwe, z czym dziś nie ma problemu. Booking window, czyli czas między rezerwacją a przyjazdem do hotelu, skrócił się także mocno w przypadku gości indywidualnych z kilku tygodni do nawet jednego dnia. To ma wpływ zarówno na logistykę, pracę zespołu, a także trudność ze strategicznym planowaniem sprzedaży, bo ceny zmieniają się nawet kilka razy dziennie. Tym samym trudno planować cokolwiek z wyprzedzeniem, tworzyć plany roczne, kiedy nie wiadomo jak będzie wyglądać następny miesiąc – podsumowuje Joanna Ostrowska.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.