Kagańce dla dzieci i psów? Nieszczęsny żart burgerowni

0
707

Restauracja „ChiChi” w Poznaniu, popularna ze swoich burgerów i frytek belgijskich, zaskoczyła klientów, zamykając wszystkie swoje lokale na koniec czerwca. Informacja o zamknięciu spotkała się z reakcjami rozczarowania od wielu stałych klientów, którzy wyrażali swoje smutki i wspomnienia w mediach społecznościowych.

Kilka tygodni przed zamknięciem, jedna z restauracji wywołała kontrowersje, umieszczając na drzwiach swojego lokalu kartkę z napisem: „Dzieci i psy – wstęp tylko w kagańcu!” Informacja ta wywołała poruszenie wśród mieszkańców Poznania, niektórzy z nich wyrazili swoje oburzenie w lokalnych mediach.

Kartka wisiała na drzwiach restauracji od ubiegłej środy do poniedziałku, 1 lipca. W odpowiedzi na krytykę, restauracja umieściła krótki komentarz na Facebooku, tłumacząc, że było to żartem sytuacyjnym z gośćmi w ostatni dzień pracy. Restauracja przeprosiła, jeśli ktoś odebrał ten żart personalnie, podkreślając, że „bardzo kochają wszystkie dzieci, no i pieski też”.

Incydent z ChiChi pokazuje, jak ważna jest ostrożność w komunikacji z gośćmi. Nawet żart sytuacyjny, wydający się niewinny dla niektórych, może wywołać spore zamieszanie i negatywne reakcje. To przypomina, że dla biznesów, zwłaszcza tych działających w obszarze publicznym jak gastronomia, ważne jest zrozumienie i szanowanie różnorodności odbiorców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.