Hotele na pół gwizdka. Czy jest się z czego cieszyć?

0
1150

Dziś przed południem miała miejsce konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego, na której ogłoszono najnowsze obostrzenia epidemiczne. Tym razem przekazano kilka dobrych informacji dla przedsiębiorców, choć nie wszyscy mają powody do radości. Otworzono hotele z możliwością 50% obłożenia pokoi, za to restauracje i cała gastronomia nadal pozostaje zamknięta i może działać tylko na wynos i w dostawach.

Tuż po konferencji wybuchła w branży fala euforii i to bardzo cieszy również nas. Niektórzy hotelarze musieli blokować swoje kanały rezerwacyjne, ponieważ bardzo szybko sprzedali wszystko co było tylko możliwe. Cześć rynku ma faktycznie bardzo duże powody do zadowolenia, szczególnie hotele resortowe, górskie, w kurortach wypoczynkowych, ale także spa czy wellness. Duża część rynku nadal ociera łzy i martwi się o swoją przyszłość, są wśród nich hotele miejskie i biznesowe, które nawet jeśli całkowicie otworzono by rynek nie miałyby popytu, ponieważ turystyka zagraniczna w zasadzie przestała istnieć, a branża MICE nadal jest zablokowana i nie można organizować konferencji, targów czy innych wydarzeń. To bardzo ważny moment dla całej branży, która powinna pokazać swoją solidarność z hotelami, które pomimo luzowania obostrzeń, nadal pozostają w bardzo trudnej sytuacji. Przypomnijmy, że takie obiekty stanowią bardzo dużą część rynku.

Jeden z pierwszych komentarzy opublikowała Polska Izba Hotelarzy, która całą chwałę przyjęła na siebie. Trzeba przyznać, że wymagało to nie lada odwagi. Po pierwsze można z tym mocno dyskutować, po drugie sukces jest połowiczny, a po trzecie nie wypada się tak przechwalać, szczególnie gdy bardzo duża część rynku nadal leży na łopatkach. Mówienie w takiej sytuacji „Wywalczyliśmy otwarte hotele” jest co najmniej nie na miejscu. Taka komunikacja od razu sprawia wrażenie, że nie chodzi o sukces branży, ale o sukces organizacji. Nie tędy droga. Przypominamy, że w całym procesie „perswazji” brało udział wiele organizacji i osób, a rola PIH na pewno nie była dominująca. Warto tu wymienić choćby takie osoby jak Marcin Mączyński z IGHP, Bartosz Bieszyński z TUgether, Elżbieta Lendo z HPH, czy Marian Cristescu z PHH. Jeśli więc ogłaszać sukces to należałoby wymienić wszystkich jego autorów, lista jest długa. A jeśli nie, to niniejszym ogłaszamy, że to nasza redakcja miała decydujący wpływ na dzisiejszą decyzję rządu. I kto nam udowodni, że było inaczej? Żeby była jasność, nie podważamy działań PIH, tylko sposób komunikacji i przypisywanie sobie sukcesu.

Po konferencji prasowej odbyło się spotkanie premiera Morawieckiego, wicepremiera Gowina, ministra Niedzielskiego oraz ministra Müllera z przedstawicielami branży, gdzie dyskutowano na temat szczegółowych ustaleń dotyczących warunków „uruchomienia” hoteli. Wśród nich był m.in. przedstawiciel IGHP, Harmony, PHH, Satorii czy Zdrojowej.

Poprosiliśmy o krótką relację z tego spotkania Krzysztofa Szadurskiego, członka zarządu IGHP.

„Branża z zadowoleniem przyjęła decyzję o stopniowym odmrażaniu hoteli i jednogłośnie postulowała jednoczesne otwarcie w reżimie sanitarnym restauracji hotelowych na wyłączność gości hotelowych. Na rzecz otwarcia restauracji hotelowych podnoszono argumenty natury ekonomicznej oraz bezpieczeństwa sanitarnego.

Jako przedstawiciel IGHP podkreślałem, że restauracje hotelowe działające w proponowanym trybie nie stwarzają większego zagrożenia sanitarnego niż dostarczanie posiłków w trybie room service, gdzie jest dłuższa droga dostawy i większe ryzyko kontaktu w ciągach komunikacyjnych i windzie. Ten sam stół w restauracji hotelowej zajmują zazwyczaj goście zamieszkujący ten sam pokój, a dystans między stolikami i serwowanie posiłku do stolika (bez bufetu) zapewniają dodatkowe bezpieczeństwo. Ponadto hotele mogą w łatwy sposób kontrolować dostęp do restauracji hotelowej tak, aby korzystali z niej tylko goście dysponujący kluczem do pokoju.

Wicepremier J. Gowin stwierdził, że postulaty branży są uzasadnione. Jednak premier M. Morawiecki stwierdził, że dalsze decyzje rządu są uzależnione od sytuacji epidemicznej (metoda „młota i tańca”) i do postulatów branży można będzie wrócić na początku marca.

M.zd. argumentacja przedstawiona przez branżę była na tyle przekonująca, że w razie poprawy sytuacji epidemicznej w najbliższych 2 tygodniach, możemy liczyć na kolejne znoszenie ograniczeń działalności hotelowej od marca. Wiele zależy również od samodyscypliny samych hotelarzy – obchodzenie ustanowionych obostrzeń wyraźnie zwiększa niechęć niektórych ministrów do liberalizacji warunków działania hoteli.”

Ponieważ rynek hotelowy jest bardzo zróżnicowany, poprosiliśmy przedstawicieli wielu obiektów hotelowych o komentarz po dzisiejszych informacjach dotyczących luzowania obostrzeń. Czy wszyscy mają powody do zadowolenia? Zapytaliśmy o to czy zapowiadane zmiany wpłyną, a może już wpływają na ich działalność. Jeśli tak to jak? Czy otwarcie hoteli „na pół gwizdka” uratuje ich biznesy?

Klaudia Babiej, dyrektor operacyjna, Talaria Resort & Spa (Trojanów)
„Dzisiejsza decyzja rządu o poluzowaniu obostrzeń na pewno należy do tych trafnych i, w końcu, dość logicznych. Wiadomo, że możliwość przyjmowania rezerwacji na maksymalnie 50% obłożenia obiektu nie jest spełnieniem marzeń dla wszystkich, ale to jednak jakiś krok naprzód, ku normalności. W ciągu pierwszych godzin po konferencji premiera przyjęliśmy tyle rezerwacji, co ostatnio przez tydzień i nastawia to optymistycznie na przyszłość. Widać, że jest popyt, Goście nie boją się, a wręcz pragną wyjazdów.”

Anna Gasińska, dyrektor zarządzająca, Wawel Queen Hotel (Kraków)
„Godzina 11:00 – godzina wyczekiwana od kilku dni przez wszystkich hotelarzy w Polsce. „Otworzą, nie otworzą?” to pytanie zadawali sobie od kilku dni wszyscy. Wreszcie słyszymy informację „warunkowe odmrożenie i możliwy krok wstecz”, od 12.02 otwarcie hoteli, warunki jakie musimy spełnić to do 50 proc. zajętych pokoi, z zachowaniem reżimu sanitarnego, serwowanie posiłków tylko w formie room service, restauracje hotelowe pozostają zamknięte.

Wszędzie panuje huraoptymizm, w hotelach resortowych grzeją się telefony, czytając fora hotelarskie widzimy wypowiedzi takie jak: „rezerwacje wpadają co 4 sekundy”, „musieliśmy zamknąć wszystkie kanały sprzedaży”, „zaczyna brakować miejsc na weekend walentynkowy”, „jak ja podam 80 śniadań do pokoju„ i pewnie tak jest. Weźmy jednak pod uwagę to, że hotelarstwo w Polsce to nie tylko góry, morze i Mazury. Bardzo duży procent stanowią hotele miejskie nastawione na turystę zagranicznego i biznes.

Czy ta dzisiejsza decyzja coś zmienia w naszej sytuacji; w mojej opinii niewiele. Na dzień dzisiejszy gdyby pozwolono w Krakowie działać na 25% obłożenia w lutym i marcu to i tak byśmy dali radę. Czy w Krakowie zaczyna brakować miejsc na weekend walentynkowy? Obawiam się, że nie , że każdy z nas cieszy się z tych kilku rezerwacji, które wpadły ale nadal martwimy się co będzie dalej, jak przetrwać te kolejne miesiące.

Kraków, Wrocław, Warszawa potrzebują swobody podróżowania nie tylko po Polsce ale po całym świecie , powrotu biznesu, konferencji, kongresów. W innym przypadku to będzie nadal wegetacja i walka o przetrwanie. Dlatego chciałabym podkreślić, że jest bardzo dużo hoteli butikowych, miejskich, konferencyjnych, które będą nadal potrzebowały wsparcia ze strony Państwa aby móc funkcjonować w tym roku, utrzymać pracowników i zachować płynność finansową. Ten rok może być dla nas równie ciężki jak poprzedni.”

Kamil Maroszek, dyrektor zarządający, Hotel Pod Jedlami (Wisła)
„Nielogiczne decyzje rządu z poprzednich tygodni spowodowały, że kompletnie nie spodziewaliśmy się dzisiejszej informacji o otwarciu hoteli. Traktujemy ją więc jako pozytywne zaskoczenie, podwijamy rękawy i bierzemy się do pracy, by perfekcyjnie przygotować hotel do pełnej operacyjności. Telefony i komunikatory były dziś rozgrzane do czerwoności, czego zresztą można było oczekiwać po tak długotrwałym zakazie podróżowania w celach turystycznych. Nie popadamy jednak w „postpandemiczny” hurraoptymizm, ponieważ może on zostać błyskawicznie ostudzony przez władzę w trakcie kolejnej konferencji prasowej.

Pytanie o kwestię ekonomiczną jest bardzo zasadne, bo w wielu przypadkach osiągnięcie 50% obłożenia gwarantuje jedynie zbilansowanie się działalności hotelu, szczególnie w obliczu zamkniętych restauracji, a wiele obiektów ma do zapłacenia zaległe faktury. Trzeba pamiętać, że w czasie zamknięcia hotele dokonywały maksymalnych cięć kosztów – teraz musimy zadbać o to, by te działania nie spowodowały spadku jakości oferowanych usług.
Warto też zauważyć, że 50% Gości w hotelu stanowi znacznie większą grupę, niż… 0% Gości. Pozostaje czekać na decyzję o otwarciu restauracji!”

Radosław Suwała, dyrektor zarządzający, Hotel Vivaldi Poznań i Hotel Vivaldi Karpacz
„Dzisiejsza decyzja o otwarciu hoteli wraz z basenami jest na pewno pozytywną informacją na tle ostatnich zakazów. Hotele resortowe przeżywają boom rezerwacyjny i niektóre weekendy są już zapełnione, zgodnie z nowymi wytycznymi. Hotele miejskie będą mogły znowu z otwartymi rękoma przyjmować gości, a nie zastanawiać się czy gość aby na pewno spełnia wymogi rozporządzenia. Jest powiew entuzjazmu wśród zespołu i nadzieja na powrót do standardowego trybu pracy.

Z drugiej strony rządzący mówiąc o hotelach zapominają o hotelach miejskich i konferencyjnych, gdzie lookdown panuje od marca 2020, a ostatnie obłożenie na poziomie 50% ta część branży hotelowej notowała w lutym 2020 roku. Nic nie zapowiada, żeby do 4 kwartału 2021 miało się coś zmienić w tym temacie. Miejscowości górskie mają zapewnione rekompensaty za zwolnienia z podatku od nieruchomości, jednak co dalej z podatkiem od nieruchomości w miastach, co z podatkiem od nieruchomości od powierzchni sal konferencyjnych, które dawno nie widziały już gości i zapewne szybko nie zobaczą?”

Dariusz Winnicki, dyrektor generalny oraz doradca zarządu, Hotel i Spa Ostoja Chobienice
„A PAN Z CZEEGO SIĘ TAK CIESZY? Tymi słowy powitał mnie dziś mój Szef, gdy kilka godzin po Konferencji Premiera wszedłem uśmiechnięty do naszej części gastro. Oczywiście dałem się ponieść fali radości, jaka przetoczyła się przez nasz kraj od morza do Tatr chwilę po godz. 11, później jednak przyszła refleksja. Otworzyli nas bo uznali że można czy tez dla tego że i tak byśmy się otworzyli? Otworzyli nas wiedząc już teraz, że ilość zarażeń za dwa tygodnie wzrośnie i mamy się cieszyć chwilą? Czy też jest jednak nadzieja, że to powolny powrót do normalności? Nie potrafiłem odpowiedzieć Bossowi z czego się tak naprawdę cieszę i straszne jest to, że gdy galerie handlowe, markety i dyskonty działają na 100% mając w nosie ograniczenia, my cieszymy się jak „krajowiec blaszką” z tego, że otworzą nas na 50% i to bez gastronomii. Lepsze to jednak niż nic. Mój Dziadek walczył w „podziemiu”, ja wolałbym jednak działać legalnie i chyba z tego właśnie trochę się cieszę, pamiętając jednocześnie o tym że starożytni mówili: „Si vis pacem, para bellum.” (Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny – przyp. redakcji)

Krzysztof Jędrocha, dyrektor ds. handlowych, Hotel Wyspiański (Kraków)
„To dobra informacja do hoteli, także miejskich jak mój, ale nie zmienia to faktycznej sytuacji ekonomicznej, a brak otwarcia restauracji mocno ogranicza atrakcyjność produktu miejskiego. Kraków jest mocno uzależniony od turysty zagranicznego, zatem w dzisiejszej sytuacji nie odczuje efektu odbicia. Nie działa bardzo ważny segment jakim są konferencji, szkolenia i eventy, to rynek bardzo trudny do odbudowania w krótkim czasie. Na to potrzeba co najmniej kilka lub kilkanaście miesięcy. Należy też mieć na uwadze sytuację epidemiczną w całej Europie, a ona jak dobrze wiemy nie wygląda najlepiej, zatem nie sprzyja odbudowie naszego sektora. Turystyka krajowa swoje kroki skieruje w góry czy nad morze, by odpocząć od codziennych zmartwień, a wypady do lokalizacji miejskich, jeśli się pojawią to na samym końcu. Zima także nie sprzyja odradzaniu się ruchu turystycznego, a polityka korporacji dotycząca podróży nie pomaga, zmiany w tym zakresie sią niepewne i oddalone w czasie.

Bardzo ważnym dziś i jutro jest konieczność podtrzymywania przekazu medialnego, że otwarcie hoteli nie kończy problemów przedsiębiorców i w tym zakresie niezbędna jest pełna solidarność branży. Być może kolejne pomoce powinny być ściśle kierowane do dotkniętych podmiotów, np. wg lokalizacji.”

Bartosz Dobrowolski, manager hotelu, Motel One Warsaw-Chopin
„Oczywiście cieszy wiadomość, że Rząd postanowił ponownie uruchomić możliwość prowadzenia usług hotelarskich dla wszystkich Gości gdzie do tej pory limitowane to było dla pewnych grup zawodowych. Hotele w destynacjach turystycznych skorzystają bezwzględnie na terminie, mając możliwość otwarcia ofert na pobyty weekendowe, związane z walentynkami ale również górską rekreację będąc jeszcze w sezonie. Te rynki mają mniej złożoną segmentację, w prostszy sposób można pobudzić taki rynek, decyzja o otwarciu stoków jest chociażby takim bodźcem. Mniejszy optymizm pojawia się w przypadku obiektów na rynkach miejskich takich jak Warszawa, gdzie segmentacja jest o wiele bardziej złożona, wielowymiarowa i wymagająca szerszych działań aby w pełni reaktywować swój potencjał. Hotele w dużych miastach wrócą do normalności dopiero kiedy powróci swobodny ruch lotniczy, otworzą się centra konferencyjne, w pełni odmrozi się wszystkie gałęzie gospodarki.

Samo zamykanie hoteli uważam za olbrzymi błąd, standardy higieny w tych obiektach są na wiele wyższym poziomie niż w innych miejscach, które pozostały otwarte w analogicznym czasie. Badania bezapelacyjnie wskazują, że obiekty hotelarskie są na szczycie listy miejsc bezpiecznych z małym współczynnikiem rozprzestrzeniania się wirusa.”

Marcin Mączyński, sekretarz generalny, Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego
„Bardzo nas cieszy decyzja rządu o otwarciu hoteli i możliwości świadczenia usług wszystkim gościom bez względu na cel podróży. Decyzję dotyczącą limitu połowy dostępnych pokoi oceniamy pozytywnie. Traktujemy ją jako pierwszy etap odmrażania naszego sektora, wstęp do szybkiego, pełnego otwarcia obiektów.

Za nami trudne tygodnie, wypełnione licznymi konsultacjami i apelami IGHP do władz o jak najszybszy powrót do normalnego funkcjonowania branży. Cieszy nas, że rząd przychylił się do argumentacji Izby. Jednak to koniec. Przed nami walka o otwarcie gastronomii hotelowej oraz powrót do hoteli konferencji i eventów.

Dzisiejsze poluzowanie obostrzeń nie oznacza wcale końca kłopotów branży hotelarskiej. Wciąż oczekujemy na dalsze wsparcie państwa i przychylenie się rządu do postulatów IGHP, dotyczących m.in. wsparcia płynnościowego przedsiębiorstw zapewniającego pokrycie kosztów działalności w okresie pandemii czy czasowego zredukowania podatku VAT. Potrzebna jest również zmiana narracji rządu dotycząca bezpieczeństwa w hotelach, która w ostatnim czasie była dla branży mocno krzywdząca.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.