Oświadczenie Roberta Ziółkowskiego ws. pomówień, kłamstw i manipulacji prezesa PHH

0
1021

„Od wielu miesięcy trwa bezpardonowy, oparty na absurdalnych zarzutach atak na moją osobę przez Prezesa Polskiego Holdingu Hotelowego, Pana G. M. Cristescu w myśl zasad, że kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty . Wydawałoby się, że te działania Pana Cristescu są wyłącznie wynikiem ujawnionej afery przez Gazetę Wyborczą określaną jako „Hotele na podsłuchu”. Nie jest to prawdą.

Atak Pana Cristescu na moją osobę trwa w zasadzie od dnia mojego odejścia z PHH. Jest on wynikiem faktu, iż ośmieliłem się,  po pierwsze trzy krotnie złożyć wypowiedzenie z pracy jako wyraz mojego protestu przeciwko działaniom dyrektorów tej spółki min. Pana Piotra Jabłonki, Jacka Szymanowicza i Pani Pauliny Mazurkiewicz – Kurek, po drugie, wnieść uzasadniony wniosek o zaległe wynagrodzenie. Co istotne, podkreślam z całą mocą, nigdy nie pozwałem swojego byłego pracodawcy. Mimo to, wobec mojej osoby Pan Cristescu, jak sądzę urażony faktem, że nie będę dalej świadczył „usług” w PHH, i ośmieliłem się podważyć sposób funkcjonowania procedur bezpieczeństwa,  zamówień publicznych oraz układu zamkniętego, który na bazie tych procedur został wytworzony w Biurze Zarządu PHH, postanowił zrobić wszystko by mówiąc kolokwialnie uprzykrzyć mi życie.

Mimo to, wielokrotnie prosiłem by tych praktyk zaprzestano. Jednocześnie poinformowałem Pana Prezesa i  Pana Jabłonkę. Informowałem, a wręcz wykrzyczałem moje racje Pani dyr. Ds. bezpieczeństwa Podwysockiej, że z uwagi na niedopuszczalność działań Prezesa, poinformuję o nielegalnych praktykach w PHH. Ta informacja, wywołała kolejną falę agresji ze strony Pana Cristescu i próbę pozbawienia mnie wiarygodności.

O tym, iż Pan Kramek zostanie poinformowany o działaniach wobec Niego, Cristescu wiedział wiele tygodni przed publikacją Gazety Wyborczej. To właśnie  pierwsza manipulacja Pana Cristescu, który udawał, że publikacją Gazety Wyborczej jakkolwiek jest zaskoczony. On był zaskoczony nie faktem publikacji, a faktem, że pomimo szykan odważyłem się o inwigilacji Pana Kramka poinformować. Wiedział o tym wcześniej, i miał wszelkie narzędzia ku temu, by sprawa była rozwiązana polubownie i bez uszczerbku na wizerunku Jego i PHH. Jednak osobowość Pana Prezesa wykluczała, a wręcz uniemożliwiła Mu racjonalne myślenie. Przed wybuchem afery, mógł, a nawet powinien w interesie zarządzanej przez siebie spółki spotkać się z Panem Kramkiem i spróbować sprawę załatwić polubownie.

Ale nie tylko cechy osobowe uniemożliwiły Panu Cristescu racjonalne działanie, a co istotniejsze, działanie chroniące wizerunek PHH, Jego samego oraz Pracowników, za których przyszłość ponosi przecież w jakiś sposób odpowiedzialność. To co się stało dalej to już wyłącznie wynik autorytarnego model pełnienia funkcji, wrodzonej niechęci do rozmowy jeśli w czasie tej rozmowy trzeba przyznać się do błędów i powiedzieć przepraszam. Jednym z głównych, jeśli nie najważniejszy, było przekonanie Cristescu posiadania tzw.  „pleców politycznych” i układów w partii rządzącej na Nowogrodzkiej.

Pan Cristescu wyszedł z całkowicie błędnego przekonania, że w tej sprawie, absolutnie nie odważę, się do ujawnienia niewątpliwie jednej z największych afer w hotelarstwie w Polsce po 1989 roku. Dlaczego? Gdyż zakładał, że jako działacz PiS, podległy Panu Ministrowi Wąsikowi, jako pracownik MSWiA, nie zaryzykuję swojej przyszłości zawodowej, finansowej i wizerunkowej. Bazował na całkowicie błędnym założeniu, że co do zasady dla ludzi ważniejsze są pieniądze, stanowiska, święty spokój, a nie prawda czy czyste sumienie i moralność.

Pragnę co w tej sprawie jest niezwykle ważne, podkreślić że po przekazaniu Panu Kramkowi pełnego opisu zdarzeń zaistniałych w Jego sprawie, nie zdecydowałem się, mimo wielu próśb, na wystąpienie min. w TVN, ale nie tylko. Uznałem, że z punktu widzenia moralnego, zrobiłem to co zrobić powinienem. Ofiarę nielegalnych działań poinformowałem o tym fakcie, przeprosiłem, udzieliłem jej pełnych wyjaśnień zgodnych z faktami, dając Jej pełną możliwość dochodzenia swoich praw, a co ważniejsze, sprawienia, by nielegalne praktyki wobec Niej zostały przerwane. Nie czułem absolutnie potrzeby, jak to Pan Cristescu nazwał, bycia gwiazdą jednego sezonu. Parcie na szkło i media, to cecha raczej właściwa dla Pana Prezesa, dlatego może ocenia innych przez pryzmat swoich oczekiwań, marzeń i niespełnionych aspiracji.

Pomimo wielu próśb kierowanych do mnie, odmówiłem upublicznienia nagrań stanowiących dowód w tej sprawie, chcąc nie dopuścić do sytuacji Ich utraty (przypadek Senatora Brejzy), i co równie ważne, nie dopuścić do zaangażowania osób postronnych, niewinnych pracowników PHH. To była moja jedyna motywacja. Jednocześnie, jeszcze wiele tygodni przed publikacją Gazety Wyborczej, zobowiązałem się wobec Pana Bartosza Kramka, któremu dziękuję za Jego postawę w tej sprawie, że w przypadku wystąpienia do organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości o ściganie ewidentnego przestępstwa jakim jest nielegalne podsłuchiwanie, wszelkie dowody zostaną okazane w sądzie wraz z pełnymi zeznaniami, które zadeklarowałem się złożyć. Zabezpieczając moje zobowiązanie został sporządzony akt notarialny, których natychmiast został przekazany Panu Bartoszowi.

Szanowni Państwo. Powyższe czynię nie bez przyczyny, gdyż jak sądzę, a ocenę pozostawiam Państwu, obala to wykreowany przez Cristescu mit człowieka, który chciał się mścić, ale o tym za chwilę. Czynię ten wstęp, gdyż, co należy podkreślić z całą mocą, katalizatorem, zapalnikiem, który zadecydował o publikacji Gazety Wyborczej był ujawniony przez portal „poufna rozmowa” mail G. M. Cristescu do Joachima Brudzińskiego. Mail, wysłany z prywatnej skrzynki Cristescu, w którym przesłał służbową korespondencję kierowaną do mnie, osobie całkowicie nieuprawnionej, a informujący o wizycie białoruskiej działaczki opozycji w hotelu PHH. W tym mailu nie było żadnej informacji odnoszącej się do Pana Kramka. To był kluczowy moment, który przesądził o tym, iż opinia publiczna dowiedziała się o sprawie. Pozwolicie Państwo, że tego wątku nie będę dalej rozwijał, z uwagi na fakt, iż byłoby to  nie zgodne  z tzw. ostrożnością procesową. I nie dlatego, że chce coś ukryć, a dlatego, by nie dać drugiej stronie szans na dalsze mataczenie, budowanie wyrafinowanych kłamstw,  tworzenie wirtualnej rzeczywistości itp…

Jeszcze przed publikacją materiałów przez Gazetę Wyborczą, gdy wobec mojej osoby Cristescu prowadził całkowicie niegodne działania takie jak min. przeszukanie w moim domu przez Policję w poszukiwaniu nielegalnej broni i amunicji z zawiadomienia PHH,  wielokrotnie telefonicznie i mailowo uprzedzałem Pana Cristescu i podległych Mu dyrektorów, że takie działania nie pozostaną bez odpowiedzi. Że będę zmuszony się bronić w oparciu o fakty, pokazywać prawdziwy obraz Pana Cristescu. Że te działania w żaden sposób mnie nie zastraszą, a sprawią jedynie tyle, że pomawiany, niszczony człowiek po prostu będzie się bronił pokazując prawdę. Te ostrzeżenia, Pan Cristescu zamiast potraktować jako dobrą wolę z mojej strony, zlekceważył i określił mianem gróźb karalnych. Dlaczego? Nie wiem. Być może chodzi o ton, krzyk, itp… osoby osaczonej, którą się niszczy zawodowo i wizerunkowo. Jeśli ktoś oczekiwał miękkich słów, zgrabnie złożonych zdań, to się zapewne zawiódł.  Ale to moje domniemanie.

Szanowni Państwo. Pragnę zwrócić uwagę na daty. One są tu bardzo ważne. Odchodzę z pracy na własne żądanie z dniem 30 listopada 2021 roku. Od stycznia / lutego 2022r., Cristescu po otrzymaniu wezwania do zapłaty zaległego wynagrodzenia, oraz udowodnieniu, że pomimo odejścia ze spółki, mam dalej dostęp do systemów spółki co jest niedopuszczalne i naganne (o tym osobiście informowałem) rozpoczyna bezpardonowy atak na moją osobę. Mimo wielu wezwań z mojej strony nasila pomówienia i obelgi, przypisuje wręcz moim działaniom znaczenie przestępcze. Nasilają się również po tym, jak Cristescu dowiaduje się, że w sumie Jego działania nie przynoszą rezultatu, a ja zostaję zatrudniony w MSWiA. Posuwa się do kolejnych oszczerstw już bezpośrednio, za pośrednictwem Pani Magdaleny Szefernaker i Ministra Pawła Szefernakera, które eskaluje do Ministra Macieja Wąsika. Mało tego, na wskutek Jego działań, we  wrześniu 2022 roku, pod moją nieobecność do mojego domu wkracza Policja z nakazem przeszukania. Szukają nielegalnej broni i amunicji. Wtedy dowiaduję się, że rzekomo groziłem bronią Jego dzieciom. To było dla mnie po prostu szokujące i niewiarygodne, że ktoś może posuwać się do tak absurdalnych zarzutów. Mimo to, dalej w przestrzeni publicznej nie ma żadnych informacji na temat Cristescu, Wąsika, Kramka czy nieprawidłowości w PHH. Dociera również do mnie, że w czasie przeszukania mogło dojść do próby podrzucenia mi np. nielegalnej amunicji, oraz o tym, że to nie jedynie działanie Cristescu i Jabłonki, lecz również Wąsika przerażonego wizją ujawnienia faktu nielegalnej inwigilacji Pana Kramka. Wtedy postanowiłem zabezpieczyć swoje dobro prawne, rodziny jak również materiały dowodowe. Zrozumiałem również, że wobec mnie stosowane są techniki operacyjne, podsłuchy oraz  inwigilacja. Dochodziło również, do niezrozumiałych zdarzeń, nocnych telefonów, gróźb, sugerowania popełnienia samobójstwa, sugerowania, że rodzina poniesie konsekwencje jeżeli nie będę milczał itp…

Po zabezpieczeniu dowodów, przygotowaniu środków zaradczych, dopiero w dniu 7 lutego 2023 roku o godzinie 10:59 wysłałem do Pana Bartosza Kramka wiadomość o nielegalnej inwigilacji Jego osoby i prośbę o rozmowę o ile jest zainteresowany. W dniu 7 lutego 2023 !!!, 1 rok i 3 miesiące po tym jak odszedłem z PHH, 1 rok i 3 miesiące znosząc nękanie i niszczenie mnie jako osoby, ujawniłem Panu Kramkowi te informacje. I co ważne. Dalej wyłącznie Jemu, bez publikacji, bez propagowania tego w przestrzeni publicznej. I co raz jeszcze podkreślam, bez zgody na występ min. w TVN, TOK FM itp… Gazeta Wyborcza, po ujawnieniu maila w portalu „poufna rozmowa”, publikuje artykuł dopiero 17 kwietnia 2023r, choć o sprawie wie już od blisko dwóch miesięcy. Równie ważne, co po raz kolejny podkreślę, uprzedzałem Pana Cristescu o tym wielokrotnie. Uprzedzałem również, że jeżeli w dalszym ciągu nie zaprzestanie niszczenia ludzi, będę ujawniał kolejne afery i nieprawidłowości za, które On osobiście odpowiada, w myśl zasady, że afera podsłuchowa jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej.

Zatem proszę ocenić, jak te daty, jak te opisane zdarzenia mają się do kłamliwej narracji o rzekomej zemście. Moim zdaniem nijak. Ale jak powiedziałem, z ostrożności procesowej ograniczę się jedynie do tych wyjaśnień. Każde tu zawarte zdanie, twierdzenie, data, ma odzwierciedlenie w dokumentach i faktach.

I na tym można by skończyć, gdyby nie fakt, że nie mogę dalej milczeć wobec kłamliwych, absurdalnych oskarżeń i pomówień ze strony Cristescu. Manipulacji i zwykłych ordynarnych kłamstw. W życiu publicznym uczestniczę wiele lat. Przez wiele lat walczyłem z patologiami, zwykłą nieuczciwością władzy. Przez wiele lat z tego tytułu byłem pozywany za naruszenie dóbr osobistych przez tych, którzy często byli zwykłymi złodziejami, cynikami, manipulantami i kłamcami. Wytoczono mi ok 10 procesów. Zawsze reprezentowałem się sam, gdyż wiedziałem, że piszę lub mówię prawdę, a ta jest najlepszym adwokatem. WSZYSTKIE PROCESY WYGRAŁEM. NIGDY NIE ZOSTAŁEM SKAZANY. Przyzwyczaiłem się przez te lata, że osoby nieuczciwe, zrobią wszystko co mogą by pozbawić ujawniającego nieprawidłowości, wiarygodności. By oskarżyć o intencje, o to, że działasz w złej wierze czy dla zysku rozumianego jako pieniądz, stanowisko itp… Dlatego wychodziłem z założenia, że walcząc z patologiami, muszę, mam obowiązek mieć tzw. grubą skórę. Że nie wolno mi odpowiadać pozwem na pozew. Że mam się skupić wyłącznie na udowodnieniu prawdy, bo ona jest wartością i celem działania, a nie dobre samopoczucie. I tak do tej pory postępowałem. Uważam, że postępowałem właściwie. Działałem dla dobra, a nie dla osiągnięcia jakiegokolwiek poklasku.

Jednak działanie Pana Cristescu, dalece wykroczyło poza pomówienia czy pozbawianie wiarygodności. Nie mam absolutnie pretensji, że człowiek oskarżany o zwykłe przestępstwa będzie się bronił min. w ten sposób, że będzie usiłował pozbawić oskarżyciela wiarygodności. Nie mam pretensji i mnie to absolutnie ani nie dziwi, ani nie zaskakuje.

Zniosę Szanowni Państwo oskarżenie o niecne intencje. Ok. One zostaną jasno zakreślone w sądzie. Zniosę fakt, że Cristescu w oficjalnych stanowiskach nazywa mnie osobą psychicznie chorą. Zniosę i to. Nawet rozumiem Jego post komunistyczne praktyki. Mówiłem o tym w wywiadach. Komuniści robili to samo z opozycjonistami. Ale fakt, iż publicznie zarzuca mi wprost, iż groziłem dzieciom śmiercią jest przekroczeniem Rubikonu.  Dzieciom!!!

Dlatego wobec absolutnie niedopuszczalnych pomówień skierowałem w dniu dzisiejszym prywatny akt oskarżenia wobec G. M. Cristescu do sądu rejonowego w Płocku II wydział karny. W przeciwieństwie do Pana Cristescu, nie występuje o jakiekolwiek zabezpieczenie i wprowadzenie cenzury dowodowej. Więcej. Wnoszę o jawność procesu, dopuszczenie nagrywania audio i video oraz umożliwienie mediom transmisję posiedzeń sądu w tej sprawie.

Sprawa jest niezwykle prosta i ma być prosta. Nie pozywam o to, że oskarża mnie o brak wiarygodności, rzetelności, chorobę psychiczną itp… Trudno. Na te pytania odpowie sąd w sprawie, w której Cristescu chce wprowadzić cenzurę prewencyjną i represyjną, mam nadzieję, że bezskutecznie. To, czyli złożoność zarzutów poprzez wymienienie wszystkich pomówień jakich się dopuścił, działałoby na Jego korzyść poprzez stworzenie okazji do przedłużania procesu, a na to przecież liczy. Liczy na to, że sprawy będą trwały latami, a gdy i tak je przegra, już dawno nie będzie Prezesem PHH, i być może nawet nie będzie Go w Polsce. Na tym to polega.

Tu sprawa jest zero jedynkowa. Jeśli groziłem proszę dowody na stół, proces jest jawny, otwarty dla mediów. Jeżeli groziłem, dowody obejrzy cała Polska. Konsekwencje, jeśli to zrobiłem powinny być jedne – Robert Ziółkowski powinien natychmiast trafić do więzienia, gdyż każdy, podkreślam każdy, kto grozi niewinnym dzieciom winien być natychmiast izolowany, osądzony i skazany na wieloletnie więzienie. Osoba, która chce w jakikolwiek sposób podnieś zamach na bezbronne dziecko, nawet tylko ten zamiar sygnalizująca nie ma prawa do wolności. Stanowi nie tylko zagrożenie, ale nie jest warta tego by funkcjonować w społeczeństwie.

Proces nie potrwa długo. W Płocku oczekiwanie na wokandę to ok 2-3 miesięcy. Wniosłem jednak do Prezesa Sądu, z uwagi na powagę sprawy, jej wydźwięk medialny, stopień naruszenia dóbr osobistych, skalę krzywdy wyrządzonej tym oszczerstwem, o przydzielenie tej sprawy poza kolejnością w ważnym interesie publicznym. Jeden zarzut, jeden dowód, jeden wyrok. To może nawet skończyć się na jednym posiedzeniu sądu.  Zadeklarowałem we wniosku, że nie będę wnosił o przeprowadzenie jakikolwiek dowodów i przesłuchań świadków z mojej strony by nie przedłużać procesu. Ciężar dowodu leży po stronie formułującego oskarżenie. Wystarczy jeden dowód by uznać mnie winnym. Więcej, argumentując, uzasadniając potrzebę pilnego rozpatrzenia tej sprawy, wskazałem na niemal oczywistą oczywistość, cytując klasyka. Jeżeli zarzut Pana Cristescu jest prawdziwy i udowodniony, w ważnym interesem publicznym jest pilne wyeliminowanie z życia publicznego osoby, która komunikowała, czy nawet usiłowała pozbawić dzieci życia.

Pewność często gubi ludzi ktoś powie. Tak. Ale nie w tym wypadku Szanowni Państwo. W przeciwieństwie do Cristescu nie żądam cenzury, zakazu przekazywania dowodu w tej sprawie. Bo w przeciwieństwie do Cristescu, wiem, że takiego dowodu być nie może, bo to się nigdy nie wydarzyło. Pan Cristescu zaś wie, że wysyłał mnie do Wąsika w sprawie Kramka, wie że chciał podpisać zobowiązanie do współpracy z SKW, wie że wysyłał Panią Łębską ws. remontu mieszkania Brudzińskiego, wie, że przywłaszczył telefon spółki, który miał być prezentem dla dziecka itp… itd…. Znacie Państwo zarzuty z licznych wywiadów i mediów. Tu w tej sprawie, chcę zrobić to, co powinien zrobić Pan Cristescu jako Ojciec Dzieci, którym grożono śmiercią. Jako Ojciec, winien absolutnie bezzwłocznie zawiadomić organa ścigania, i dopilnować, by osoba grożąca jego dzieciom, groźby swej nie mogła spełnić. A zgodnie z Jego logiką groźba była realna. Chory psychicznie, pełen nienawiści do PHH facet, chce w akcie zemsty zabić dzieci Prezesa tej spółki (konkluduję pomówienia Pana Cristescu). To jest prawdopodobne czy nie?! Więc jako Ojciec czego nie zrobił?! Proszę, by każdy nad tym zdaniem jednak się zastanowił. Mogę tylko za siebie powiedzieć, że gdyby grożono moim dzieciom, człowiek artykułujący groźby poniósłby absolutnie tak szybko jak to możliwe konsekwencje, a czas jaki byłby na wolności, ograniczony byłby do czasu potrzebnego na zatrzymanie i osadzenie w więzieniu. Mam nadzieję, że odpowiedź dlaczego Cristescu tak nie postąpił uzyskam w sądzie i Państwo również. Może, nie miał czasu, bo był zbyt bardzo zajęty pisaniem pozwów, donosów, pomówień i tworzeniem pełnych samo zachwytów kłamliwych oświadczeń. Dzieci, gdzieś Mu umknęły.

Szanowni Państwo. Nie chcę pisać o manipulacjach, kłamstwach i zwykłych oszczerstwa dalej. W dużej mierze precyzyjnie wyjaśnił je Pan Redaktor Rafał Krzycki w swoim oświadczeniu. Powielanie stanowisk byłoby niepotrzebne i bezproduktywne. Powiem tylko tyle, że oświadczenie Pana Krzyckiego jest precyzyjne i oddaje fakty bez jakiejkolwiek próby manipulacji. Dodam jedynie jeszcze kilka faktów, o których Pan Cristescu milczy. A milczy min. o tym, że w prokuraturze w Warszawie toczy się postępowanie ws. nielegalnej inwigilacji, której ofiarą padł Pan Bartosz Kramek. Milczy w sprawie roszczenia Pana Kramka w stosunku do PHH opiewającego na 1 mln PLN. Milczy bo tak jest wygodnie.

Pan Cristescu jest przekonany, że może ferować już wyroki, gdyż z uwagi na charakter sprawy ma wsparcie polityczne i w jakiejś mierze zagwarantowaną póki co bezkarność. Pan Cristescu ogłaszając wg. Niego, „unikalne w skali światowej postanowienia”, liczy na stworzenie wrażenia, iż w zasadzie to sprawy już wygrał. Pisał o tym Pan Krzycki. Liczy również na to, że sprawy będą trwały lata.

Szanowni Państwo. Sprawy nie będą trwały lata. One wbrew przekonaniu Pana Cristescu skończą się szybciej niż się spodziewa. W zasadzie będzie to możliwe na pierwszych posiedzeniach sądu ws. karnej i sądu ws. cywilnej. Dlaczego? Bo dowody są miażdżące. Ale one skończą się nie tylko szybko, ale z nieoczekiwanym przez Pana Cristescu skutkiem. Skończą się zarzutami wobec Niego i innych osób o składania fałszywych zeznań i zarzutami działania na szkodę wymiaru sprawiedliwości poprzez poinformowanie o przestępstwie, o którym zawiadamiający wiedział, iż do niego nigdy nie doszło. Dlaczego? Tu musiałbym ujawnić strategię procesową. Strategię przeprowadzenia dowodów. To byłoby nierozsądne jak mówiłem wcześniej.

Bardzo dziękuję, za wszelkie słowa wsparcia, a jest ich naprawdę wiele od obecnych i byłych pracowników PHH, jak również od ludzi PiS, którzy nie tolerują tego bezprawia opisywanego w mediach i o którym opowiadałem w wywiadach. Bardzo dziękuję za poświęcony czas choćby na przeczytanie tego oświadczenia. Raz jeszcze dziękuję. Dziękuję, że szanujecie Państwo jednak ludzi, którzy wbrew wydawałoby się logice, potrzebie spokoju, jednak w proteście przeciwko bezprawiu decydują się na często walkę Dawida z Goliatem. Bo przecież w moim przypadku to nie jest walka z Panem Cristescu wyłącznie. To jest walka z brutalnym układem, brutalnym aparatem Państwa jakim ono teraz jest. Z natury sprawy to walka z takimi ludźmi jak Wąsik, Szefernaker, Brudziński, Cristescu, Ziobro. To walka z takim instytucjami jak PHH, MSWiA, ABW, SKW, Nowogrodzka, Prokuratura, Neo Sędziowie. To jest walka z Goliatem. Ale jak to z Dawidem było, czasami potrzebny jest mały kamień, trochę sprytu, myślenie niestandardowe, poznanie słabych stron przeciwnika, by tego Goliata powalić. I tak się stanie. Idąc na to zwarcie wiedziałem co mnie czeka i na to się przygotowałem i na to się godziłem. Pretensji do w/w nie mam, a rękawicę podejmuje. Jednak oskarżanie mnie o próbę zabójstwa dzieci jest czymś co mnie przerosło. Jest czymś na co się nie zgadzam i z tym będę walczył już teraz, bez zwłoki. Będę bił się o dobre imię jawnie, bez cenzury, bez trików, bo nic tak nie leczy jak jawność i prawda, która co prawda broni się sama, ale czasami trzeba jej pomóc. Stąd pozew.

Raz jeszcze dziękuję Wszystkim. Kończę słowami które są mi niezwykle bliskie, i w jakiś sposób określiły to kim jestem dziś. „Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”.

                                                                                Robert Ziółkowski

                                                                                Podpisano elektronicznie”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.