Hotelarze z pomorskiego komentują wprowadzone obostrzenia cd.

0
1064
Photo by Roberto Huczek on Unsplash

W piątek ogłoszono wprowadzenie nowych obostrzeń dla całego kraju. Do regionów z największymi ograniczeniami dołączyło województwo pomorskie. Poprosiliśmy hotelarzy o komentarz w tej kwestii.

Pierwsze komentarze mogliście przeczytać w opublikowanym przez nas artykule, który znajdziecie tutaj. Poniżej kolejna, obszerna wypowiedź hotelarza z województwa pomorskiego.

Kamil Czajkowski, dyrektor generalny, Hotel Sopot
„Przede wszystkim dobrze, że zadane pytanie nie jest sformułowane tak jak to , które dziś na gorąco po konferencji prasowej ministra zdrowia zadał mi młody dziennikarz ogólnopolskiej stacji telewizyjnej: „Jak długo hotele na Pomorzu mogą sobie jeszcze pozwolić na zamknięcie?”. Odpowiedziałem mu krótko: „Już od dawna nie mogą”.

Reklama

To nie tak, że Pomorze było jakoś szczególnie uprzywilejowane w ostatnim pandemicznym roku. Owszem od maja do września mieliśmy pobyty wypoczynkowe – ale nie był to wcale rekordowy sezon i z pewnością nie taki, byśmy mogli być spokojni o resztę roku. Pamiętajmy, że brakowało wciąż turystów zagranicznych szczególnie ze Skandynawii, a do tego w Trójmieście mieliśmy wzrost podaży nowych pokoi – w samym Sopocie ponad 300 pokoi w mojej kategorii 4 gwiazdek. Nawet tak wypoczynkowe destynacje jak Sopot późną jesienią, zimą i wczesną wiosną bazowały na konferencjach. Kilka sopockich obiektów ma wielkie centra konferencyjne np. Sheraton czy nowo otwarty Radisson i olbrzymie związane z tym koszty. Nawet w moim mniejszym konferencyjni obiekcie eventy, które miałem zakontraktowane na wiosnę 2020, a potem dwukrotnie przełożone najpierw na jesień 2020, a potem na wiosnę 2021 teraz są ostatecznie odwoływane i musze zwracać niemałe kilkudziesięciotysięczne zaliczki. Jest to ewidentne dobijanie leżącego.

Odbywa się to musze przyznać „zręcznie” – województwo po województwie na raty, aby nie wywoływać społecznych gwałtownych reakcji. Jednak zabijanie na raty to przecież tortury! Im większy hotel, większa załoga i koszty stałe tym większa strata. Część hoteli w regionie była zimą zamknięta – zredukowano załogę, wygaszono duże kompleksy SPA, a teraz odpalono to wszystko na kilka tygodni i znów mają być przymknięte. To dramat właścicieli i pracowników. W moim obiekcie udało się uniknąć zwolnień, ale już dla zleceniobiorców zadowalającej ich liczby godzin nie ma od dawna.

Wymyślamy, jakieś dania na wynos, jakieś cateringi, ale to wciąż za mało. A teraz kolejny cios. To nie tak, że przez ostatnie tygodnie było w Trójmieście czy w Sopocie pełno turystów. Owszem weekendy zbliżały się do możliwych 50% ale już w tygodniu bez biznesu, konferencji i klientów z zagranicy nie było tak różowo.

Oczywiście decyzja rządu boli tym bardziej, że przecież nie o hotele chodzi. Wielokrotnie podkreślano, że hotele same w sobie są bezpieczne i zachowują wzorowo reżim sanitarny. Sam jestem po kilku kontrolach bez paragrafu. Rządowi chodzi nie tyle o prewencję zakażeń w samych hotelach ile o zmniejszenie przemieszczania się pomiędzy regionami, a z przykrością musze stwierdzić, że nie osiągną tego zamykając hotele. Sam Sopot – ale także cały region pełen jest prywatnych kwater, szarej strefy najmu krótkoterminowego – który działał będzie najlepsze bez kontroli i nadzoru sanepidu. Monciak i Molo będą zatłoczone i niebezpieczne, a hotele puste i umierające. Taki będzie efekt.”

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.