Hotelarze z pomorskiego komentują wprowadzone obostrzenia cd.

0
952
Photo by Roberto Huczek on Unsplash

W piątek ogłoszono wprowadzenie nowych obostrzeń dla całego kraju. Do regionów z największymi ograniczeniami dołączyło województwo pomorskie. Poprosiliśmy hotelarzy o komentarz w tej kwestii.

Pierwsze komentarze mogliście przeczytać w opublikowanym przez nas artykule, który znajdziecie tutaj. Poniżej kolejna, obszerna wypowiedź hotelarza z województwa pomorskiego.

Kamil Czajkowski, dyrektor generalny, Hotel Sopot
„Przede wszystkim dobrze, że zadane pytanie nie jest sformułowane tak jak to , które dziś na gorąco po konferencji prasowej ministra zdrowia zadał mi młody dziennikarz ogólnopolskiej stacji telewizyjnej: „Jak długo hotele na Pomorzu mogą sobie jeszcze pozwolić na zamknięcie?”. Odpowiedziałem mu krótko: „Już od dawna nie mogą”.

To nie tak, że Pomorze było jakoś szczególnie uprzywilejowane w ostatnim pandemicznym roku. Owszem od maja do września mieliśmy pobyty wypoczynkowe – ale nie był to wcale rekordowy sezon i z pewnością nie taki, byśmy mogli być spokojni o resztę roku. Pamiętajmy, że brakowało wciąż turystów zagranicznych szczególnie ze Skandynawii, a do tego w Trójmieście mieliśmy wzrost podaży nowych pokoi – w samym Sopocie ponad 300 pokoi w mojej kategorii 4 gwiazdek. Nawet tak wypoczynkowe destynacje jak Sopot późną jesienią, zimą i wczesną wiosną bazowały na konferencjach. Kilka sopockich obiektów ma wielkie centra konferencyjne np. Sheraton czy nowo otwarty Radisson i olbrzymie związane z tym koszty. Nawet w moim mniejszym konferencyjni obiekcie eventy, które miałem zakontraktowane na wiosnę 2020, a potem dwukrotnie przełożone najpierw na jesień 2020, a potem na wiosnę 2021 teraz są ostatecznie odwoływane i musze zwracać niemałe kilkudziesięciotysięczne zaliczki. Jest to ewidentne dobijanie leżącego.

Odbywa się to musze przyznać „zręcznie” – województwo po województwie na raty, aby nie wywoływać społecznych gwałtownych reakcji. Jednak zabijanie na raty to przecież tortury! Im większy hotel, większa załoga i koszty stałe tym większa strata. Część hoteli w regionie była zimą zamknięta – zredukowano załogę, wygaszono duże kompleksy SPA, a teraz odpalono to wszystko na kilka tygodni i znów mają być przymknięte. To dramat właścicieli i pracowników. W moim obiekcie udało się uniknąć zwolnień, ale już dla zleceniobiorców zadowalającej ich liczby godzin nie ma od dawna.

Wymyślamy, jakieś dania na wynos, jakieś cateringi, ale to wciąż za mało. A teraz kolejny cios. To nie tak, że przez ostatnie tygodnie było w Trójmieście czy w Sopocie pełno turystów. Owszem weekendy zbliżały się do możliwych 50% ale już w tygodniu bez biznesu, konferencji i klientów z zagranicy nie było tak różowo.

Oczywiście decyzja rządu boli tym bardziej, że przecież nie o hotele chodzi. Wielokrotnie podkreślano, że hotele same w sobie są bezpieczne i zachowują wzorowo reżim sanitarny. Sam jestem po kilku kontrolach bez paragrafu. Rządowi chodzi nie tyle o prewencję zakażeń w samych hotelach ile o zmniejszenie przemieszczania się pomiędzy regionami, a z przykrością musze stwierdzić, że nie osiągną tego zamykając hotele. Sam Sopot – ale także cały region pełen jest prywatnych kwater, szarej strefy najmu krótkoterminowego – który działał będzie najlepsze bez kontroli i nadzoru sanepidu. Monciak i Molo będą zatłoczone i niebezpieczne, a hotele puste i umierające. Taki będzie efekt.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.