Gdzie uciekli pracownicy gastronomii?

5
29927

Od uruchomienia ogródków mija właśnie drugi tydzień, a za chwilę restauracje będą mogły również otworzyć swoje sale dla gości. Brakuje jednak rąk do pracy. Gdzie zatem odeszli pracownicy, którzy przed wybuchem epidemii pracowali w gastronomii?

Brak rąk do pracy objawia się wysypem ogłoszeń na forach dyskusyjnych. Poszukiwaniu są pracownicy na wszystkie stanowiska. Stawki poszły mocno do góry, a warunki zatrudnienia coraz częściej nie odbiegają warunkom jakie otrzymują pracownicy w korporacjach na etacie.

Przed epidemią był rynek pracownika i wielu prognozowało, że epidemia odwróci role. Wieszczono, że pracownicy masowo będą starali się o posady w gastronomii. Być może tak było, ale tylko przez chwilę, w pierwszych miesiącach epidemii. Wtedy pracownicy byli masowo zwalniani lub mieli obniżany wymiar zatrudnienia, co finalnie prowadziło do tego, że ludzie zaczęli rozglądać się za pracą w innych branżach. I okazało się, że przyjęto ich w innych miejscach z otwartymi rękami.

Handel detaliczny to branża, która bardzo dynamicznie się rozwija i cały czas szuka rąk do pracy. Co chwila słyszymy jak dwóch dużych graczy – Lidl i Biedronka – „biją” się o pracowników, proponując coraz większe stawki oraz dodatkowe benefity. Pracownicy gastronomii od razu znaleźli w handlu dla siebie pracę i wcale nie musieli się o nią wybitnie prosić. Co gorsza dla branży, będzie raczej ciężko przekonać tych, którzy przeszli do handlu, by rozważyli powrót do gastronomii.

Pod falą ogłoszeń o pracę co chwila wybuchają niejednokrotnie bardzo mocne dyskusje pomiędzy pracodawcami i pracownikami. Ci drudzy zarzucają autorom ogłoszeń, że proponują za niskie stawki, które nijak nie przystają do dzisiejszych warunków. Pracodawcy argumentują, że nie stać ich po tych trudnych miesiącach epidemii, aby sprostać niejednokrotnie bardzo wysokie oczekiwania finansowe kandydatów.

Z drugiej strony pracodawcy jeszcze przed epidemią byli niejednokrotnie przez pracowników wystawiani do wiatru, zarówno podczas procesu rekrutacji, gdy na umówione spotkanie nikt nie przychodził. Nie ma chyba na rynku restauratora, który nie spotkał się z sytuacją, gdzie z dnia na dzień pracownik odszedł, nie mówiąc ani słowa o swoich powodach i nie uprzedzając, że odchodzi.

Aby uczciwie opisać problem, nie możemy pominąć problemu, który w branży funkcjonował i pewnie funkcjonuje nadal. Mowa o nieuczciwych pracodawcach, którzy np. przypadkowo znaleźli się w branży, traktują ją tylko jako możliwość szybkiego zarobku i przy tym wykorzystując pracowników.

To wszystko składa się na wiele problemów ale i stereotypów, z którymi boryka się cały sektor HoReCa. To na pewno wielkie wyzwanie dla branży na najbliższe lata. Wszystko wskazuje na to, że branża będzie musiała zmienić swoje podejście do zatrudnienia. Oferować umowy o pracę, „normalną” ilość godzin do przepracowania, a przede wszystkim wyższe stawki wynagrodzeń.

Branża najprawdopodobniej będzie się szybciej profesjonalizowała, a to oznacza wzrost cen w gastronomii, ale jednocześnie zatrudnianie wykwalifikowanych pracowników. A jeśli będzie to młody zespół to największe szanse będą miały te osoby, które poważnie potraktują swoją przygodę z gastronomią, a nie będą jej traktowały jako krótką, wakacyjną przygodę. Wygrane będą obie strony, restauratorzy będą mieli stały, wykwalifikowany personel, a pracownicy będą zarabiali rynkowe stawki i czuli się doceniani. To długi proces, ale wszystko wskazuje na to, że epidemia nadała mu przyspieszenia.

5 KOMENTARZE

  1. Kilka lat temu ..przed pandemia ..poszłam na dzień próbny do restauracji Bez Gwiazdek ..znany kucharz ,drogie wyszukane dania ..i wyzysk ..za darmo dwa dni pracowałam bez umowy ,podziękowali mi i później następna osoba ..miałam zgłosić do PiPu i żałuję że nie zrobiłam .Oszuści …i to nie są przypadkowe osoby ,które założyły interes .Działają tak z pełną świadomością .

  2. Mój syn z doświadczeniem w tej branży został zwolniony 15.03.2020r a jeszcze 13 .03 zszedł ze swojego stanowiska pracy nie mając świadomości co go spotka. Nie wypłacono mu wynagrodzenia za te piętnaście dni, tłumacząc ciężką sytuacją lokalu a był to pierwszy dzień ogłoszenia pandemii. Pracodawca oznajmił że wyrówna mu te 15 dni postojowe..SZOK
    Potem byl zatrudniany za 13 zl obiecywano etat i po dwóch msc zwalniano… dobrze wszyscy w gastronomii wiedzą jak to wyglądało i Ci zwalniani i Ci co obiecali a zwalniali a w to miejsce brano kolejnego naiwnego na miesiąc czy dwa… I dziś się dziwią ze nie ma chętnych , którzy nie mieli wtedy środków do życia a mieli np kredyty. Tym bardziej powinno się zadbać o sprawdzonego pracownika by go nie stracić

  3. Gdzie uciekli pracownicy gastronomii??? Jak to gdzie? Jak najdalej od Pańskich restauratorów, niewolniczej pracy, umów śmieciowych lub najniższych krajowych oraz pensji pod stołem. Niestabilność pracy, mobbing i ciągłą chęć oszukiwania przez pracodawców zmusiła pracowników tego sektora do zmian.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.